Przejdź do głównej zawartości

Czarna postać z torów w Redzie – legenda, którą znają tylko miejscowi

Niektóre miejsca mają w sobie coś niepokojącego – nawet za dnia. W Redzie, w okolicy lasu i nieczynnych torów kolejowych w stronę Mrzezina, mieszkańcy od lat opowiadają o czarnej postaci, która pojawia się bez ostrzeżenia. Nie idzie, nie biegnie – stoi. Zawsze w tym samym miejscu. A potem… znika.

Trasa, o której mowa, przebiega w pobliżu ul. Długiej i Lasu Miejskiego. Dawniej biegły tędy boczne tory, używane jeszcze w latach 80. Potem popadły w zapomnienie – zarosły, zardzewiały. Ale miejscowi dobrze wiedzą, że nie są do końca opuszczone.

Zwłaszcza jesienią, około godziny 22:00, podobno na torach pojawia się sylwetka – czarna, nieruchoma, zwrócona w stronę nadchodzącego przechodnia.

Co mówią świadkowie?

  • „Widziałem ją dwa razy. Myślałem, że ktoś stoi. Ale nie było twarzy. Ani światła.”

  • „Pojechałem rowerem. Zatrzymałem się, żeby sprawdzić – i wtedy po prostu… zniknęła.”

  • „Mój pies się wycofał, zaczął szczekać w pustkę.”

Postać nie reaguje, nie rusza się, nie mówi. Kiedy ktoś próbuje podejść – rozpływa się w cieniu.

Kaszubski cień? A może zapomniany duch?

Niektórzy badacze folkloru sugerują, że może to być współczesna forma kaszubskiego „ciemnika” – demona cienia, zwiastującego nieszczęście. Inni – że to duch zmarłego kolejarza, który zginął na torach, kiedy pociąg ruszył bez ostrzeżenia.

Jeszcze inni twierdzą, że to po prostu złudzenie. Ale dziwnym trafem zawsze w tym samym miejscu

Czarna postać z torów to jedna z tych legend, które nie mają początku ani końca – pojawiła się jak cień i tak też się utrzymuje. Ale jeśli kiedykolwiek będziesz szedł samotnie tą trasą – zatrzymaj się. Może coś… lub ktoś… będzie Ci się przyglądać.

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga