W jednej z nieruchomości w Redzie odnaleziono starą, zamkniętą skrzynię. To, co było w środku, miało zmienić życie mieszkańców na zawsze. Przeczytaj lokalną legendę, która nie daje spokoju.
Młode małżeństwo wprowadziło się do przedwojennego budynku z czerwonej cegły. Podczas remontu natrafili na zamurowany właz na strych. W środku – oprócz pajęczyn i zbutwiałych belek – znajdowała się ciężka, metalowa skrzynia, opatrzona niemieckim napisem: Nicht öffnen – Eigentum der Familie K. (Nie otwierać – własność rodziny K. Oczywiście – skrzynię otworzono. I wtedy wszystko się zaczęło.
Co było w środku?
W środku znajdowały się:
-
porcelanowa lalka bez oczu,
-
dwa listy pisane staroniemieckim gotykiem,
-
szkatułka z zaschniętą woskiem pieczęcią,
-
fragment munduru i… mały warkocz włosów owinięty sznurkiem.
Małżeństwo początkowo uznało to za relikt wojenny. Ale od tej nocy, jak twierdzili, zaczęły się problemy ze snem, pojawiały się cienie w lustrze, a ich córka zaczęła mówić głosem… którego nikt wcześniej nie słyszał.
Legenda mówi...
Według starszych mieszkańców kamienicy, w czasie II wojny światowej mieszkała tam niemiecka rodzina z dziewczynką – Elisabeth. Ojciec miał być oficerem SS. Kiedy alianci zbliżali się do Pomorza, rodzina została ewakuowana. Elisabeth nie.
Nie wiadomo, czy zginęła, czy została ukryta. Ale jej zabawki i rzeczy miały zostać zamknięte w skrzyni, z którą nie wolno było się rozstawać. Mówi się, że dusza dziecka pozostała „związana” z przedmiotami.
Co stało się potem?
Rodzina, która otworzyła skrzynię, po kilku miesiącach wyprowadziła się z Redy. Sąsiedzi mówią, że sprzedali mieszkanie poniżej wartości i do dziś nie chcą o nim rozmawiać. Strych zamurowano ponownie – tym razem na stałe.
Skrzynia z Redy to nie tylko opowieść o przeszłości. To przestroga – że są rzeczy, których lepiej nie ruszać, i historie, które lepiej zostawić zamknięte. A jeśli kiedyś znajdziesz coś podobnego… pomyśl dwa razy, zanim podniesiesz wieko.
Komentarze
Prześlij komentarz