Jeszcze kilkanaście lat temu odbywały się tu huczne wesela, studniówki i rodzinne uroczystości. Dziś Hotel Murat w Redzie to pusta skorupa – zdewastowana, porzucona, otwarta dla tych, którzy lubią chodzić po śladach przeszłości. Ale nie tylko oni zaglądają do środka. Mówi się, że po zmroku w ruinach słychać dźwięki muzyki, cichy śmiech… i odgłos stukających kieliszków.
Od luksusu do zapomnienia – prawdziwa historia upadku
Hotel Murat*** przy drodze krajowej nr 6 przez lata był jednym z najważniejszych punktów na mapie Redy. 57 pokoi, apartamenty, restauracja, bar, Night Club – wszystko to przyciągało klientów z okolicy i całego Pomorza. Ale gdy konkurencja rosła, a marketing leżał odłogiem, Murat popadł w zapomnienie. W 2013 roku ogłosił upadłość.
Mimo zaliczek – nie odbyły się planowane uroczystości. Budynek niszczał. Przez lata był rozkradany, a potem… po prostu czekał.
Miejska legenda: duchy ostatniego wesela
Według miejscowych, ostatnia impreza, która odbyła się w hotelu, miała być weselem. Zorganizowano je mimo coraz gorszego stanu budynku. Goście jedli, pili, tańczyli… a rano właściciel miał zniknąć, zostawiając niedopłacone rachunki i niezadowolonych pracowników.
Od tamtej pory w ruinach mają pojawiać się dziwne zjawiska:
-
Ciche dźwięki muzyki weselnej po zmroku.
-
Zapach smażonego jedzenia i perfum w powietrzu.
-
Zamykające się drzwi i światło, które pojawia się na chwilę, choć obiekt nie ma zasilania.
-
Postać kobiety w białej sukni, która stoi przy barze i… czeka.
Znaleziska, które tylko pogłębiły tajemnicę
W 2019 roku eksploratorzy natrafili w jednym z pokoi na dokumenty księgowe – faktury, listy płac, dane osobowe. Leżały nietknięte przez sześć lat. Co dziwne – pokój był zamknięty, choć drzwi były w nienaruszonym stanie, jakby ktoś… wracał tam regularnie.
Eksploratorzy, bezdomni, TikTokerzy
Hotel Murat dziś to miejsce spotkań miejskich odkrywców z Trójmiasta. Urbexowcy nagrywają tu filmy, opowiadają o swoich doświadczeniach i – niektórzy z nich – wspominają o dziwnym uczuciu „czyjejś obecności”, które pojawia się zwłaszcza w okolicach dawnego Night Clubu.
Jeden z TikTokerów twierdzi, że nagrał szept dochodzący z recepcji, gdy był zupełnie sam. Dźwięk przypominał zdanie: „Zostań jeszcze na chwilę…”
Hotel Murat to dziś więcej niż ruina – to miejsce zamrożone w czasie. Owszem, pełne kurzu, gruzu i graffiti… ale też wspomnień, emocji i – być może – śladów obecności tych, którzy nie chcą odejść.
Czy to tylko wyobraźnia? A może miasto wciąż pamięta ostatnią noc, gdy Murat tętnił życiem?
Komentarze
Prześlij komentarz