Droga 216 to popularna trasa prowadząca na Półwysep Helski. Latem tętni życiem – pełna turystów, rowerzystów, kempingowiczów. Ale nocą, zwłaszcza poza sezonem, zmienia się w coś zupełnie innego. Według lokalnej legendy, właśnie tutaj – na odcinku między Mrzezinem a Władysławowem – pojawić się może kobieta w bieli, cała zakrwawiona, z twarzą zwróconą ku ziemi. Jeśli się zatrzymasz… może wsiąść do auta.
Początek legendy – niedoszłe wesele z Helu
Legenda ma kilka wersji, ale każda z nich mówi o pannie młodej, która miała jechać do ślubu lub z niego wracać. W jednej wersji jej narzeczony zginął w wypadku, w innej – uciekł sprzed ołtarza. Dziewczyna miała popełnić samobójstwo, rzucając się pod samochód właśnie na drodze 216.
Od tamtej pory, według relacji, ukazuje się w okolicach dawnych nasypów kolejowych i lasów w pobliżu Swarzewa.
Relacje kierowców – co mówią ci, którzy ją „widzieli”?
-
„Myślałem, że to potrącenie. Zatrzymałem się – ale nikogo nie było.”
-
„Widziałem postać, która unosiła się nad asfaltową nawierzchnią, a jej sukienka była brudna i mokra.”
-
„Na dashcamie nie było nic widać. Ale pasażer przysięga, że ją widział.”
Często pojawiają się też relacje o nagle zaparowanych szybach, zmianach temperatury w kabinie i… wyłączających się światłach drogowych.
Konkretny punkt grozy – zakręt za Mrzezinem
Najwięcej zgłoszeń dotyczy zakrętu przy starych drzewach za Mrzezinem, tuż przed odcinkiem prowadzącym w stronę Pucka. Miejsce nie jest oznaczone żadnym znakiem, ale ci, którzy znają historię, zdejmują nogę z gazu, gdy zbliżają się do tego punktu.
Czy to tylko legenda?
Być może. Ale warto wspomnieć, że w okolicy doszło do kilku tragicznych wypadków z udziałem młodych kobiet. Choć nie ma żadnego oficjalnego potwierdzenia, że którakolwiek z tych śmierci jest związana z legendą – opowieść żyje. A z każdym rokiem zyskuje nowe wersje – i nowych świadków.
Komentarze
Prześlij komentarz