Światowe Dni Młodzieży za nami więc można przywołać legendę miejską, która krążyła w sieci jak i podczas towarzyskich spotkań od Helu po Zakopane.
Opowiadający miał koleżankę koleżanki, która akurat pracuje w galerii handlowej w Poznaniu. Pewnego dnia wracając z pracy znalazła portfel (w innych przekazach dowód osobisty - sic!) człowieka wyglądającego na Araba.
W tym momencie nikt z opowiadających nie umiał wytłumaczyć mi, jak skontaktowała się z właścicielem zguby.
Podczas spotkania młody mężczyzna podziękował za oddanie zguby zaznaczając, że nie da znaleźnego. W podziękowaniu miał jedynie powiedzieć, żeby nie jechać na Światowe Dni Młodzieży.
Legenda była z gruntu fałszywa jednak napędzana wydarzeniami w Niemczech i Belgii. Powstało jej jeszcze kilka innych wersji, o których napiszę później.
A Wy jakie jej formy słyszeliście?
Było takie miejsce w Gdyni, o którym starsi mieszkańcy mówili ściszonym głosem. Przy ujściu Chylonki do kanału portowego, tam gdzie rzeczka wpadała w ciemną, portową wodę, rozciągała się mała, dzika plaża. Latem przychodziły tu dzieci z okolicznych bloków. Niektóre już nie wróciły do domu.
Komentarze
Prześlij komentarz