Kto zmierza w kierunku Karwi czy Dębek mija po drodze Piaśnicę - miejsce niemieckiej zbrodni na niewinnej ludności.
Przy wjeździe na to porażające cmentarzysko stoi krzyż, pod którym czasem palą się znicze, ktoś składa kwiaty.
Moja babcia opowiadała mi, że miejsce to nie jest zbadane tak dobrze, jak być powinno. Miała na myśli większą liczbę ofiar i ogrom zbrodni, niż ta, która przedstawiana jest w opracowaniach dotyczących tego miejsca.
Opowiadała również o tym, że po wojnie ludzie odwiedzający to miejsce mieli okazję spotkać duchy zabitych w Piaśnicy. Czasem nawet nieświadomie myśląc, że to okoliczni mieszkańcy czy odwiedzający to miejsce.
Dokładnego opisu zdarzeń nie doczekałem się.
Może macie wiadomości na temat Piaśnicy podlegające pod definicję legendy miejskiej?
Zapraszam do komentowania.
Było takie miejsce w Gdyni, o którym starsi mieszkańcy mówili ściszonym głosem. Przy ujściu Chylonki do kanału portowego, tam gdzie rzeczka wpadała w ciemną, portową wodę, rozciągała się mała, dzika plaża. Latem przychodziły tu dzieci z okolicznych bloków. Niektóre już nie wróciły do domu.
Komentarze
Prześlij komentarz