Po moim wpisie dotyczącym Kuna w alternatorze dostałem informację, że podobne zdarzenie miało miejsce w Kielcach.
Tu głównym bohaterem był ... mały kotek, który chcąc się schować przed zimnem ukrywał się w silniku.
Historia ponoć autentyczna.
Zapraszam do przesyłania swoich legend miejskich poprzez formularz kontaktowy.
Było takie miejsce w Gdyni, o którym starsi mieszkańcy mówili ściszonym głosem. Przy ujściu Chylonki do kanału portowego, tam gdzie rzeczka wpadała w ciemną, portową wodę, rozciągała się mała, dzika plaża. Latem przychodziły tu dzieci z okolicznych bloków. Niektóre już nie wróciły do domu.
Komentarze
Prześlij komentarz